Przesalanie, czyli słono płaci ten, kto dużo soli

Sól to nieodłączny element naszej diety. Solimy mięso i ziemniaki, sos i makaron, zajadamy się słonymi orzeszkami i paluszkami, a z braku czasu sięgamy po pełne soli fast foody i dania instant. Na co dzień o tym nie myślimy, ale  stopniowo i nieubłaganie wpędzamy nasz organizm w poważne tarapaty. Bo choć sól jest nam niezbędna do prawidłowego funkcjonowania, to potrzebujemy jej naprawdę nie dużo. Tymczasem statystyczny Polak zjada jej nawet trzykrotnie więcej, niż powinien!

Sól – niezbędny element naszej diety

Choć o soli mówi się wiele złego, to musimy być świadomi, że bez niej nasz organizm nie będzie w stanie poprawnie funkcjonować. Sól to nic innego jak chlorek sodu, który ma zasadniczy wpływ na działanie naszego organizmu:

  • utrzymuje właściwe ciśnienie krwi,
  • umożliwia transport takich składników jak cukry, witaminy czy aminokwasy do tkanek organizmu,
  • zapewnia utrzymanie właściwego poziomu wody w organizmie,
  • pomaga trawić węglowodany, zapewniając właściwy metabolizm,
  • odpowiada za przewodzenie impulsów nerwowych,
  • zachowuje równowagę kwasowo-zasadową.

Określenie „biała śmierć” jest więc słuszne tylko wówczas, gdy soli używamy za dużo. W rozsądnej ilości jest ona bowiem nie tylko nieszkodliwa, ale niezbędna do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Ale co oznacza enigmatyczny zwrot: „rozsądna ilość”?

Nie za dużo, nie za mało – lecz w sam raz!

Przesalanie to jeden z naszych kulinarnych grzechów głównych. Solimy dużo i często, bo danie bez soli jest dla nas mdłe i bez smaku. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca, aby dzienne spożycie soli nie przekraczało 5 gram, czyli około jednej płaskiej łyżeczki do herbaty. Musimy jednak pamiętać, że sól znajduje się także w gotowych produktach i to nie tylko tych wysoko przetworzonych. Ograniczenie zużycia soli w kuchni musi iść w parze z uważnym czytaniem etykiet produktów, po które sięgamy. Wyniki badań pokazują bowiem, że statystyczny Polak zjada dziennie ponad 10 gram soli, a więc dwa razy więcej, niż powinien. Jeśli te liczby nie brzmią groźnie, warto przyjrzeć się bliżej skutkom, jakie niesie za sobą przesalanie produktów i regularne zjadanie zbyt dużej ilości soli.

Przesalanie – szybka droga do kłopotów

Regularne spożywanie zbyt dużej ilości soli nie pozostaje obojętne dla naszego organizmu. Choć zgubnych efektów nie zauważymy od razu, to po cichu, powoli sól będzie pustoszyć nasz organizm. Czego możemy się spodziewać beztrosko przesalając dania i zajadając się słonymi przekąskami? Lista schorzeń jest długa, przejdźmy więc do rzeczy.

Sól to przede wszystkim wróg naszego serca i tętnic. Prowadzi bowiem do nadciśnienia tętniczego, które może być przyczyną wylewu i zawału oraz zwiększa ryzyko miażdżycy i wszelkich chorób sercowo-naczyniowych. Bywa także przyczyną zachorowania na cukrzycę typu II. Na tym jednak lista się nie kończy. Sól wypłukuje z naszego organizmu wapń, przez co zwiększa się ryzyko zachorowania na osteoporozę, powoduje drażliwość układu nerwowego i może być przyczyną nowotworów żołądka. Kończąc tę wyliczankę należy jeszcze powiedzieć, że nadmiar soli wpływa także niekorzystnie na pracę nerek i układu trawiennego, a także powoduje zatrzymanie wody w organizmie, co bezpośrednio przekłada się na uczucie ciężkości i wzrost wagi.

Sól bywa określana mianem cichego zabójcy. To właśnie dlatego, że jej zgubne skutku nie są zauważalne dla nas od razu. Minie wiele czasu, zanim zorientujemy się, że coś złego dzieje się w naszym organizmie. Zamiast więc czekać na ten moment, już teraz zobaczmy, co możemy zrobić, aby wyzwolić się ze szponów białej śmierci!

Sól incognito, czyli miejmy się na baczności

Dążąc do wyeliminowania soli z naszej diety musimy być świadomi, że sól znajduje się także w bardzo wielu gotowych produktach, po które sięgamy. Możemy przestać solić ziemniaki czy makaron, odstawić słone orzeszki i krakersy, jednak to nie wystarczy. Sól czyha bowiem na nas w bardzo wielu produktach, na które zupełnie nie zwracamy uwagi.

Niechlubne, pierwsze miejsce w naszym rankingu zajmują wysoko przetworzone dania, czyli zupki w proszku, fast foody z popularnych restauracji i… kostki bulionowe. Ten szybki sposób na pełną smaku zupę  składa się bowiem przede wszystkim z soli, a nie aromatycznych ziół jak nam się wydaje. Na drugim miejscu plasują się wszelkiego rodzaju słone przekąski: solone orzeszki, krakersy, chipsy czy paluszki. Sól drzemie także w wielu wędlinach, wędzonych rybach, białym pieczywie  oraz w serach (najwięcej soli zawierają sery żółte, topione oraz feta). Niestety nie unikniemy jej także w ketchupach, gotowych sosach, a nawet w ziołowych mieszankach.

Dobrym nawykiem, który pomoże nam zredukować ilość soli w naszej diecie, jest czytanie etykiet produktów, które kupujemy. Jednak i tutaj musimy być czujni – wielu producentów nie używa słowa sól, lecz sód, więc nie dajmy się zwieść, że wybrane przez nas danie nie zawiera ani grama soli!

Kamienna, morska czy ziołowa?

Bardzo ważnym aspektem jest nie tylko to, aby ograniczyć spożycie soli, ale również to, aby używać tej, która jest najmniej niezdrowa. Na pułkach sklepowych znajdziemy bardzo wiele różnych gatunków. Po którą najlepiej sięgnąć?

Sól powinna być przede wszystkim nierafinowana. Ta, która przechodzi proces rafinacji pozbawiona jest bowiem najcenniejszych składników mineralnych. Warto sięgać po sól kamienną, morską, która poza chlorkiem sodu zawiera także minerały i mikroelementy, lub jodowaną. Różowa sól himalajska, reklamowana jako najzdrowsza na świecie, nie różni się jednak zasadniczo od  wymienionych powyżej gatunków. Do wyboru mamy także sól ziołową, której zasadniczą zaletą jest aromatyczny smak, dzięki czemu użyjemy jej mniej, niż zwykłej białej przyprawy. Na plan pierwszy wysuwa się jednak sól niskosodowa o obniżonej zawartości sodu. To właśnie zbyt duża ilość tego pierwiastka odpowiedzialna jest za wspomniane wyżej choroby.

Jak nie sól to…?

Aby skutecznie odzwyczaić się od soli, powinniśmy się zaprzyjaźnić z wyrazistymi, pełnymi aromatu ziołami i przyprawami. Jest to najlepszy, i najzdrowszy sposób, aby doprawić danie i nadać mu charakteru nie używając ani ziarenka soli. Pamiętaj jednak, aby nie kupować gotowych mieszanek, które niestety zawierają o wiele więcej soli, niż moglibyśmy się tego spodziewać. Na co się zdecydować? Wszystko zależy od Twojego gustu i wyobraźni: tradycyjny kminek, pietruszka, czosnek lub lubczyk, aromatyczna szałwia, kolendra lub tymianek, a może włoska bazylia, oregano czy rozmaryn? Eksperymentuj i ciesz się przepysznym smakiem potraw bez grama soli!

5 małych kroków do wielkiego sukcesu

Jeśli podjąłeś decyzję o ograniczeniu spożycia soli pamiętaj, aby robić to z głową, bo inaczej szybko wrócisz do starych nawyków. Poniżej przygotowaliśmy specjalnie dla Ciebie listę wskazówek, dzięki którym szybko i skutecznie wyeliminujesz nadmiar soli z codziennej diety.

  1. Zrezygnuj całkowicie z jedzenia wysoko przetworzonych dań.
  2. Ograniczaj sól stopniowo. Zamiast zrezygnować z solenia ziemniaków czy makaronu z dnia na dzień, zmniejszaj jej ilość, aż do całkowitego wyeliminowania.
  3. Czytaj wnikliwie etykiety gotowych produktów, które kupujesz.
  4. Pamiętaj, co zjadłeś w ciągu dnia. Jeśli na Twoich kanapkach z białego pieczywa wylądował żółty ser, nie jedz tego dnia wędzonych ryb czy krakersów.
  5. A jeśli obawiasz się, że i to nie pomoże, wydrukuj listę chorób, jakie powoduje przesalanie i zawieś w kuchni w najbardziej widocznym miejscu!